piątek, 15 czerwca 2007
Wakacje 2007: Ojczyzna wzywa
Siedzę i tracę czas, czekając aż na stronie jednego z moich wykładowców pojawią się wyniki dzisiejszego egzaminu. Nie był taki straszny, ale nie uczyłem się na niego tyle co trzeba. (Update: wyniki już są, niestety jeszcze nie mam wakacji).
Około południa w Gliwicach zaczęło się chmurzyć, więc pomyślałem, że skoro nie ma takiego upału, zawiozę trochę klamotów do domu. Jak tylko wyszedłem z akademika z pełnym plecakiem i torbą, Słońce zaczęło pacyfikować miasto. Autobus zmienił się w saunę.
W Żorach w skrzynce pocztowej czekała na mnie niespodzianka. Wezwanie na WKU. Jezu. Myślałem, że się wywinę. Wygląda na to, że w nadchodzące wakacje 6 tygodni spędzę w wojsku. Fun! Fun! Fun!
W drodze powrotnej do Gliwic agonizowałem nad zrujnowanymi planami wakacyjnymi.
Chciałem zacząć parę prywatnych projektów (i przynajmniej 2 z nich skończyć). Wykluczałem pracę tego lata. Są rzeczy, których chcę się nauczyć (np. Haskell) i teraz jest odpowiedni czas no to. Później będę pisał pracę magisterską, a po studiach zacznę pracę i czasu na naukę będzie mało.
Udanego weekendu.
Dawkins
Jakiś czas temu skończyłem "Samolubny Gen" Richarda Dawkinsa, pięknie napisaną książkę o ewolucji, którą uważam za lekturę obowiązkową wykształconego człowieka. Bardzo możliwe, że tak naprawdę nie rozumiesz ewolucji. Dawkins, poza Genem, rozwijał temat w następnych tomach. W swojej ostatniej książce zajął się religią.
Jeszcze zanim poznałem Dawkinsa jako błyskotliwego naukowca, obejrzałem dwuczęściowy dokument pt. "Root of All Evil," w którym m.in. nazywa wiarę jako "proces nie-myślenia" (ang. the process of non thinking). Obie części można obejrzeć na Google Video.
Od dawna miałem z religią na pieńku, więc bardzo podobała mi sie postawa Dawkinsa. Ateiści raczej nie angażują się w rozmowy na tematy "kontrowersyje" z ludźmi wierzącymi, bo - jak to ujął Asimov - z kimś takim można porozmawiać o pogodzie, a nie np. o pradziejach człowieka. Ale wiara odgrywa zbyt dużą rolę w polityce, zwłaszcza w naszym uroczym kraju, i nie wytykanie ludziom wierzącym błędów w ich rozumowaniu jest na dłuższą metę nieodpowiedzialne. Grozi też wycofaniem pewnych tematów ze szkół (lub zakazem ich wprowadzenia, patrz edukacja seksualna).
Richard Dawkins to chyba najbardziej znany szerszej publiczności ateista. Fundamentaliści wszystkich religii łączą się w nienawiści do niego, zwłaszcza po tym jak wydał ostatnią książkę: "Bóg urojony." W USA od razu stała się bestsellerem, ciekawe jak będzie u nas.
Sprawdzałem kiedyś w Merlinie czy mają jakieś inne książki Dawkinsa na stanie. Oprócz "Samolubnego..." znalazłem tylko "Rozplatanie tęczy. Nauka, złudzenia i apetyt na cuda." Niestety była już wyprzedana. Prawie spadłem z krzesła, gdzy przeczytałem komentarze pozostawione przez (prawdopodobnie) klientów Merlina na stronie produktu. Przytoczę jeden z nich (moje wyróżnienia, dla zwiększenia dramatyzmu):
No cóż... Dawkins, jako gorliwy wyznawca ewolucjonizmu, usiłuje za wszelką cenę wmówić czytelnikom, że tzw. teoria ewolucji ma sens. Jednak dla osób, które znają książki wydawane przez naukowców z ruchu Intelligent Design, dzieła Dawkinsa należą do kategorii Science Fiction. Ta książka również.
OMFG, tylko nie Intelligent Design. ID nie ma nic wspólnego z nauką, ale niektórym ludziom w USA się podoba i od czasu do czasu próbują przeforsować propozycję nauczania tych bredni w szkołach. Nie wiedziałem jednak, że dotarło to już do Polski. Giertych pewnie ma już jakiś zajebisty projekt ustawy z ID.
Bonus dla wytrwałych: wywiad z Dawkinsem (via Spock).
Update: TED Talks: Richard Dawkins - An atheist's call to arms.
czwartek, 14 czerwca 2007
Upgrade, część 2 (ostatnia)
Poprzedniego wpisu dokonywałem na świeżo po instalacji Visty, więc brakowało tam jakichś konkretniejszych przemyśleń na temat nowej wersji Windows. Od tamtego czasu upłynęło trochę wody w Wiśle i poniżej spisuję to, co wydumałem.
Wersja krótka
Vista nie powinna się wydarzyć.
Wersja długa
Z punktu widzenia użytkownika poza podrasowanym interfejsem oraz efektami, przeźroczystymi oknami, nowym Exploratorem i wbudowanym wyszukiwaniem, Vista nie oferuje kompletnie niczego. (Pomijam tu parę dołączonych aplikacji, np. Photo Gallery, bo istnieją darmowe ekwiwalenty o porównywalnej jakości.)
Czasami procek nie wyrabia przy odtwarzaniu filmów - to zauważyłem najwcześniej. Odpowiedź na pytanie "dlaczego tak się dzieje?" prawie doprowadziła mnie do płaczu.
Otóż bebechy Visty zostały zaprojektowane z uwzględnieniem interesów Hollywood (i samego Microsoftu) cenne cykle procesora marnowane są na szyfrowanie, odszyfrowywanie i inne bzdury. W efekcie system działa wolniej, jest mniej stabilny, a Twoje prawa odnośnie właśnie oglądanego filmu DVD mocno ograniczone. Po szczegóły odsyłam do świetnej analizy całego problemu.
Biorąc pod uwagę nakłady pracy i długi czas powstawania Visty, Microsoft nie powinien czuć się dumny ze swojego dziecka, tak jak żaden programista piszący spyware, nie może czuć się dumny z tego co robi (nawet jeśli w gotowym produkcie są błyskotliwe rozwiązania i stworzenie go było trudne).
Trochę więcej Vista oferuje developerom. Nie wiem czy zdążę pobawić się pobawić XAML-em w te wakacje, chciałbym też się przyjrzeć WF.
Z Microsoftu wychodzi wiele ciekawych rzeczy (ostatnio np. DLR, ale kolejne iteracje .NET też mi się podobają), ale Vista przekreśla to wszystko.
Smutną prawdą jest to, że za 3-5 lat, przy kolejnej rundzie upgradeów sprzętu, każdy nowy komputer będzie miał preinstalowaną Vistę.